piątek, 20 maja 2016

Część IX

Po kilku dniach. Podróży, po przyjeździe do stolicy odbył się pogrzeb księżniczki. Janczarzy przyszli na niego tłumnie i opłakiwali księżniczkę, w której widzieli następczynie godną tronu tak jak w jej starszym bracie. Po całym pogrzebie Hurrem spędzała czas w swojej komnacie, z której dawno nie wychodziła z kolei sułtan zamknął się we własnej. Oboje bardzo głęboko przeżywali stratę córki. Pewnego dnia sułtanka straciła przytomność. Medycy wkroczyli do jej komnaty i przebadali.
- Pani. Wspaniałe wieści.
- Jakie wieści co ty mówisz?- Mówiłam z załamanym głosem czy cokolwiek jest mnie w stanie pocieszyć?
- Jesteś brzemienna.
-Nie nie to nie prawda.
- Ależ tak Pani. Wkrótce urodzisz kolejne dziecko.
- Jedno straciłam, by kolejne urodzić * ciągle to chodziło mi po głowie. Nie mogłam mieć ich wszystkich naraz tylko jedno musiało stracić życie.

Sułtan dostał powiadomienie o utracie przytomności przez jego żonę. Wkroczył do jej komnaty
- Hurrem co się dzieje?
- Nic.
- Jak to nic?
- Jestem w ciąż.
-Hurrem, jak widać Allah zesłał na nas cierpienie, ale i lekarstwo, abyśmy mogli o tym zapomnieć.
- Ja nigdy nie zapomnę Sulejman.Mój aniołek, moje nic niewinne dziecko zmarło czy można o tym zapomnieć?
- Oczywiście, że nie całkowicie.

Sułtan mocno wtulił się w sułtankę trwali tak kilka godzin wzajemnie pocieszając się po śmierci córki. Następnego dnia do sułtana przyszedł Husseyin Pasza.
- Panie Odnośnie tego, co się wydarzyło ostatnio. Przyjmij moje wyrazy współczucia.
- Mów, o co chodzi.
- Dostaliśmy informacje z niewiadomego źródła nie wiemy o ile jest to prawdą, ale wyglądana to iż to nie zwierzęta zjadły księżniczkę. Osoba ta miała widzieć Tahmaspa który zabrał ciało ksieżniczki do Persji. Pewnie teraz będzie chciał negocjować ile jesteś w stanie mu dać za ciało.
- Co to za bezczelność ! Jeśli to prawda dajcie mu wszystko, co zaproponuje chce mieć tu ciało córki za wszelką cenę! Wynoś się!
Minęło kilka miesięcy jednak Tahmasp nie rozpoczynał negocjacji. Sułtanka Hurrem przypadkiem dowiedziała się o tym, iż Tahmasp być może ukradł ciało. Spędzała ten dzień z sułtanem w ogrodzie. - Sulejman, czy Tahmasp wysłał już swoje żądania?
- Nie Hurrem ciągle siedzi cicho. Jednak stwierdziłem, że już czas napisałem list, w którym oznajmiłem iz wiem, że ukradł to ciało wraz z propozycją co mogę zaoferować, jeśli mi je odda.
- Myślisz, że się zgodzi?
- Myślę, że raczej nie zaproponowałem najniższą możliwość nie mogę od razu zaoferować nie wiadomo czego.
- Może go ruszy sumienie?
- Czy ktoś, kto kradnie ciało ma jakiekolwiek sumienie. - Masz rację. Pójdę do komnaty jestem bardzo zmęczona.
- Dobrze też udam się do swojej.

Gdy sułtan udał się po południu do komnaty położył na łożu, po czym zasnął bardzo głęboko nie
usłyszał nawet, gdy służący do niego płukali. Kiedy wchodzili i widzieli, iż sułtan śpi wychodzili nie informując go o sytuacji. Sułtan obudził się wieczorem po kilku godzinnym śnie. Wszedł strażnik, który wpuścił służącego przynoszącego jedzenie.
- Nie jestem głodny możecie to zabrać.
- Jak każesz. Panie nie budziliśmy Cię, gdy spałeś, ale mamy radosną nowinę.
- Mów.
- Twa żona urodziła dziś syna.

Na tę wiadomość sułtan natychmiastowo opuścił komnatę udając się do Hurrem. Gdy wszedł zobaczył swoją ukochaną trzymająca w ramionach małego księcia. Podszedł do niej i
ucałował w czoło biorąc syna na ręce. Oznajmiając przy tym:
- Nazywasz się Cihangir, Na imię Ci Cihangir. Hurrem po tym, co przeszliśmy wiem, że miałaś rację nie chce by ktorekolwiek z moich dzieci straciło życie postanowiłem zmienić prawo. Od teraz walki o tron będą tak jak do tej pory jednak nikt nikogo nie będzie mógł zabić. Jeśli którekolwiek z rodzeństwa zasiądzie na tronie reszta traci prawa do tronu. Wszyscy będą mogli żyć w spokoju stworzyć własne rodzinny.
- Sulejman to wspaniałe szkoda tylko, że musiałeś stracić Vanesse by to zauważyć...
- To prawda jej śmierć wiele zmieniła, mnie i moje zapatrywanie na świat. Czasu nie
cofnę a bardzo bym chciał. Wczoraj mi się przyśniła.
- Co Ci się śniło?
- Przyszła do mnie usiadła w komnacie tam gdzie zawsze i patrzyła na mnie zadawałem jej różne pytania, ale nie odpowiadała później wstała i ruszyła ku wyjściu krzyknąłem by stanęła jednak mnie nie posłuchała i wyszła. Po raz pierwszy mnie nie posłuchała.
- Dziwny ten sen bardzo Vanessa zawsze robiła to, co jej powiedziałeś.
- Wiem była moim aniołkiem. Jedynym grzecznym dzieckiem, z którym nie mieliśmy problemu.
- Tak.- A z jej oczu popłynęły łzy.
- Nie płacz Hurrem. Ona jest teraz tam gdzie nic ją nie zasmuci. Jest w niebie z innymi aniołami. Przepraszam Cię, alee muszę wyjść. Mam sporo pracy. - pocałował ją w czoło i wyszedł. Sułtan
poszedł do swojej komnaty wezwał do siebie Ibrahima.
- Wzywałeś mnie Panie?
- Tak Ibrahim. Chciałabym się dowiedzieć czy są jakieś wiadomości od Tahmaspa.
- Tak Panie. Otrzymaliśmy list, w którym pisze, iż nie posiada takiego ciała.
- Jak to nie posiada? Nie wierzę w ani jedno jego słowo!
- Również wydaję mi się to podejrzane.
- Zaproponujcie mu dwa razy tyle, co do tej pory muszę odzyskać to ciało.
- Jak rozkażesz...Panie, a jeślii Tahmasp zgodzi się, dopiero gdy oddasz mu państwo?
- Jeśli mnie do tego zmusi. To oddam rozumiesz Ibrahim. Ma córka jest dla mnie najważniejsza i cała moja rodzina. Jeśli to jest jedyne wyjście...Wolałbym by do tego nie doszło jednak...
- Rozumiem Panie. Już idę załatwiać kolejny pakt.
- Idź i zrób co w twojej mocy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz