-Wejść
-Panie przyszedł Ahmed Pasza.
- Nakażcie mu by poczekał w komnacie obok.
Sułtan ubrał się i ruszył do komnaty obok na spotkanie z Ahmedem.
-Witaj Panie wybacz, że Cię niepokoję jednak dziewczyna nie dotarła dziś w nocy.
-Wasz ślub się nie odbył zmieniłem zdanie co do kobiety dla Ciebie. W przyszłym tygodniu
odbędzie się twój ślub z nową wybranką bądź cierpliwy.
- Dziękuję Ci Panie za okazaną mi łaskę.
Sułtan wyszedł i powrócił do swojej komnaty, w której zastał obudzoną już Hurrem.
- Witaj moja śliczna – podszedł do niej i ucałował.
- Sulejman- szepnęła
-Zaraz nakażę przygotować posiłek.
- Wybacz Panie, ale chciałabym wyjść i nakarmić córkę.
- Nie ma takiej potrzeby zaraz ją przyniosą wraz ze śniadaniem.
- Sulejman o wszystkim pomyślałeś- pocałowała go. - Dziękuję Ci Panie za okazaną mi łaskę.
Sułtan wyszedł i powrócił do swojej komnaty, w której zastał obudzoną już Hurrem.
- Witaj moja śliczna – podszedł do niej i ucałował.
- Sulejman- szepnęła
-Zaraz nakażę przygotować posiłek.
- Wybacz Panie, ale chciałabym wyjść i nakarmić córkę.
- Nie ma takiej potrzeby zaraz ją przyniosą wraz ze śniadaniem.
- Ale co się stało, dlaczego zmieniłeś zdanie w stosunku do mnie?
- Nie rozmawiajmy o tym Hurrem. Chodź uśiądźmy.
Hurrem spędziła z Sulejmanem wiele dni, przez które nie opuszczała komnaty Sulejmana ani na chwilę.
-Wychodzę dziś na cały dzień Hurrem.
- Co się stało?
- Dziś jest święto państwowe, na którym się pojawie wraz z Mustafą.
- Wraz z Mustafa?
- Tak jest to święto, na którym sułtani pojawiają się wraz ze swoimi następcami.
- Rozumiem.
- Jak już pewnie się dowiedziałaś nadałem Vanessie takie same prawa jakby była księciem ma takie samo prawo do tronu jednak jest jeszcze za mała, by się tam pojawić. Na ten pochód wychodzą następcy dopiero wchwili, gdyy umieją samodzielnie chodzić.
- Wszystko rozumiem, jeśli zechcesz przygotuję Mustafę.
- Skoro masz na to ochotę nie mam nic przeciwko to jego pierwszy raz ktoś powinien dodać mu otuchy niestety jego matka nie może..-Wychodzę dziś na cały dzień Hurrem.
- Co się stało?
- Dziś jest święto państwowe, na którym się pojawie wraz z Mustafą.
- Wraz z Mustafa?
- Tak jest to święto, na którym sułtani pojawiają się wraz ze swoimi następcami.
- Rozumiem.
- Jak już pewnie się dowiedziałaś nadałem Vanessie takie same prawa jakby była księciem ma takie samo prawo do tronu jednak jest jeszcze za mała, by się tam pojawić. Na ten pochód wychodzą następcy dopiero wchwili, gdyy umieją samodzielnie chodzić.
- Wszystko rozumiem, jeśli zechcesz przygotuję Mustafę.
- Sulejman dalej obwiniasz mnie o jej śmierć.
-Nie Hurrem popełniłem ten błąd, ale już go naprawiłem idź do Mustafy.
Hurrem poszła do komnaty Mustafy przeprowadziła z nim długą rozmowę. Maluch ucieszył się na jej widok i bardzo mocno wtulił się w nią słuchając, gdy Hurrem mówiła mu, aby się nie denerwował dzisiejszym dniem by robił wszystko, o co zostanie poproszony przez Ojca. Następnie weszli służący i zabrali księcia na pochód. Sulejman chwycił Mustafe za rękę, byy
dodać mu otuchy. Po przejściu całego pochodu udali się do koszar
Janczarów. Mustafa przyglądał się wraz z ojcem ćwiczeniom Janczarów.
Żołnierze byli zachwyceni księciem, który chwycił w dłoń drewniany miecz pojedynkował się z jednym z nich. Minęło kilka tygodni od ostatnich wydarzeń Sulejman spędzał właśnie czas z córką i żoną.
- Jak myślisz Hurrem? Może wybierzemy się we trójkę do Edirne?
- A co z Mustafą ?
- Co ma być? Zostanie tutaj.
- Sulejman.. Przestań poświęcasz Vanessie mnóstwo czasu Mustafa prawie Cię nie widuje rozumiem jest mała i potrzebuje uwagi, ale Mustafa również jej potrzebuje za chwilę może pomyśleć, że nie jest już dla Ciebie ważny.- Jak myślisz Hurrem? Może wybierzemy się we trójkę do Edirne?
- A co z Mustafą ?
- Co ma być? Zostanie tutaj.
- Naprawdę tak myślisz, że aż tak bardzo go od siebie odsunąłem?
- Ostatnimi czasy coraz mniej do niego zaglądasz i jest smutny z tego powodu.
-Chcesz żebym zabrał go z nami?
- A dlaczego by nie? Sulejman może i inna go urodziła, ale pokochałam go jak własnego syna jest częścią twojej duszy i stał się częścią mojej.- Jesteś wspaniała – ucałował jej czoło – W takim razie szykujcie się wszyscy pojedziemy wszyscy we czwórkę na wakacje.
Ruszyły przygotowania do wyjazdu, a następnie nadszedł dzień, w którym cała sułtańska rodzinka opuściła pałac i udała się do Edirne. Podróż minęła szybko i bez większych utrudnień, gdy dojechali do pałacu czekali na nich wszyscy mieszkańcy, aby ich przywitać. Jak tylko drzwi się
uchyliły od powozu rozpoczęli skandować:
- Niech żyje sułtan Sulejman. Sułtan wyszedł jako pierwszy z powozu i wyciągnął z niego Mustafę, a następnie podał rękę Hurrem która trzymała na rękach Vanessę. Kiedy szli w stronę pałacu Hurrem przystanęła i chwyciła się za głowę. Sulejman odwrócił się i zobaczył, że coś dzieje się złego z jego żoną zabrał córkę od niej i dał swoje ramię i doprowadził do pałacu, a następnie do komnaty.- Straże wezwać medyka!!! Szybko!!
- Sulejman przestań nie potrzeba mi medyka to było chwilowe zapewne zmęczenie podróżą.
- Hurrem skąd możesz wiedzieć należy sprawdzić.
- Sulejman proszę nie chce medyków nie chce by zrobiło się zamieszanie czuję się już znacznie lepiej.
- Ale jakie zamieszanie medycy przyjdą i zbadają cie czy ci się to podoba czy nie.
-Niech będzie.
Weszli medycy, a Sułtan wyszedł na czas badania. Po badaniu zaglądnął do komnaty, by dowiedzieć się co dolega jego małżonce.
- Mów medyku szybko.
- Panie..
- To jakaś choroba?-Niech będzie.
Weszli medycy, a Sułtan wyszedł na czas badania. Po badaniu zaglądnął do komnaty, by dowiedzieć się co dolega jego małżonce.
- Mów medyku szybko.
- Panie..
- Nie skądże panie, ale moja rola się tu już zakończyła mam pewne podejrzenie i poprosiłem by przyszła medyczka.
- Medyczka ? Sam nie możesz tego badania wykonać? -Zapytał gniewnie.
- Niestety panie, zabronione.
- Dobrze niech się pospieszy w takim razie z tym badaniem. - po tym, co usłyszał wyszedł ponownie i wrócił, gdy zakończyło się badanie.
- Mów! Panie nie jest tak źle, jak się wydawało- powiedziała medyczka.
- W takim razie To tylko lekka choroba ?
- Ależ skąd Panie sułtanka jest brzemienna. - po tym, co powiedziała ukłoniła się i wyszła zresztą medyków- Zarówno Sulejman, jak i Hurrem byli w wielkim szoku, po informacji, którą usłyszeli.
- Sulejman powiesz coś? – zapytała niepewnie.
- A co mogę Ci powiedzieć Hurrem nie planowałem więcej dzieci – udał rozzłoszczonego siadając na skraju łoża.
- Sulejman ja... Przepraszam, że Cię rozczarowałam.- z jej oczu poleciały łzy.
- Czy ty bierzesz wszystko tak na poważnie Hurrem oczywiście, że się cieszę. Co nie zmienia faktu, iż nie było to planowane aż tak szybko.
- Widocznie Bóg tak chciał by było tak szybko.Poza tym popatrz będzie ich dzielić mała różnica wieku zaledwie rok. Będą się dogadywać i będą ze sobą zżyci.
- Hurrem, to raczej dla nich dobre nie jest.
- Jak to, co ty mówisz? Powiem Ci coś, czego raczej nikt Ci nie powiedział. Jeśli mnie
- Jak to, co ty mówisz? Powiem Ci coś, czego raczej nikt Ci nie powiedział. Jeśli mnie
zabraknie rozpocznie się walka, walka wszystkich pretendentów o tron. A ten, kto zasiądzie na tronie straci wszystkich swoich braci, a w tym wypadku i siostrę.
- Chcesz mi powiedzieć, że nasze dzieci będą się zabijać o władzę.
- Chcesz mi powiedzieć, że nasze dzieci będą się zabijać o władzę.
- Hurrem tak nakazuje nasze odwieczne prawo i nic nie można z tym zrobić.
- Jak to nic nie można zrobić? Jesteś sułtanem i wszystko Ci wolno wszystko możesz zmienić prawo odnośnie zabójstwa tylko tyle wystarczy.
- Jak to nic nie można zrobić? Jesteś sułtanem i wszystko Ci wolno wszystko możesz zmienić prawo odnośnie zabójstwa tylko tyle wystarczy.
-Hurrem..
- Co Hurrem? Pozwolisz by Mustafa zabił Vanessę i to dziecko, które noszę teraz w sobie albo na odwrót, żeby Vanessa zabiła Mustafę i to dziecko ?Chcesz, żeby twoje dzieci pobrudziły sobie ręce krwią swojego rodzeństwa tego chcesz ?- Nie chcę Hurrem nie chcę, ale inaczej się nie da.
- Da się Sulejman tylko trzeba chcieć to zmienić.
- Skończmy ten temat wypocznij.
- Dla mnie temat nie jest skończony, ale jestem zmęczona i położę się spać wiedz jedno jak tylko wstanę będziemy o tym rozmawiać dalej.
Hurrem położyła się spać i szybko zasnęła, a ja siedziałem i patrzyłem na nią, kiedy spała myśląc o tym, co mi powiedziała czy chcę by moje dzieci przelały krew swojego rodzeństwa?Czy chce by któreś z moich dzieci zginęło tak jak zginęli moi bracia. Na szczęście ja do śmierci braci nie
przyłożyłem ręki mój ojciec utorował mi drogę do tronu zabijając na moich oczach starszych
i młodszych synów. Położyłem się obok żony ciągle rozmyślając nad tym, co powiedziała mi Hurrem miała w tym sporo racji. Mijały dni szczęśliwie nam szczęśliwie obiecałem Hurrem że pomyślę nad zmianą prawa wróciliśmy do Topkapi zająłem się sprawami państwa oraz moją rodziną.
Spędzaliśmy dużo czasu we czwórkę czekając na poród. Między czasie wysłałem rozkaz do Ibrahima by został znacznie dłużej w Egipcie.
Nadeszła noc, którą jak zawsze Hurrem spędzała ze mną nagle ze snu wybudził mnie nagły ruch mojej małżonki.
- Hurrem co się dzieje? - zapytałem przerażony.
- Zaczęło się Sulejman..
- Straże !!! - krzyknąłem zdenerwowany.- Zaczęło się Sulejman..
- Tak panie. Zawołać medyka! Prędko!
- Sulejman nie opuszczaj mnie – powiedziała Hurrem chwytając mnie mocno za rękę.
- Nie mogę Hurrem ale będę tuż obok na tarasie.- ucałowałem ją w czoło i odszedłem na taras.
Kiedy drzwi się zamknęły spoglądałem w niebo nagle zauważyłem księżyc, który robił się coraz ciemniejszy. Zaćmienie księżyca pomyślałem. Kiedy tak patrzyłem na księżyc, który powoli rozjaśniał się i wychodził z cienia. Wkrótce wyszła do mnie medyczka.
- Panie...
- Już ? -Zapytałem zdziwiony szybkością porodu w porównaniu z poprzednim.
- Tak Panie Sułtanka doczekała szczęśliwego rozwiązania.
- Jednak...
-Jednak? Coś się jej stało ? - zapytałem wystraszony.
- Nie wszystko jest w porządku, ale sułtanka urodziła kolejną dziewczynkę.
- Jaka to zła wiadomość ? - odsunąłem ją i poszedłem do komnaty. Następnie podszedłem do mojej
Hurrem ucałowałem ją oraz zabrałem córkę na ręce.
Moja Hurrem uszczęśliwiłaś mnie ponownie.
-Cieszy mnie to, że cieszysz się z kolejnej córki jednak zapewne wolałbyś syna.
- Każde dziecko, które mi dasz będzie mnie tak samo cieszyło. - Moje słowa wywołały uśmiech na jej twarzy. Położyłem córkę obok Hurrem i ułożyłem się obok i w taki sposób
trwaliśmy do rana nie mogąc napatrzeć się na naszą nową córkę.
Po śniadaniu przyprowadzono Vanessę oraz Mustafę.- Tato mam brata? - Zapytał Mustafa.
- Nie synku masz kolejną siostrzyczkę, którą będziesz musiał się opiekować.
- Znowu siostra?
-Nie odpowiada Ci?
- Może być, ale wolałbym brata.*powiedział zasmucony*
- Może innym razem Mustafa należy się cieszyć i z siostry.
- A jak ma na imię?
- Patrząc na to, jak długo twój tata zastanawiał się nad imieniem Vanessy długo poczekamy aż nada i małej imię- wtrąciła się Hurrem.
- Bardzo się mylisz Hurrem. Mam już dla niej imię leżąc dziś koło was zdałem sobie sprawę, iż nasza mała urodziła się wraz z zaćmieniem księżyca. Dlatego też postanowiłem nadać jej imię Mihrimah oznaczające słońce i księżyc.
- Mihrimah jak pięknie- powiedziała Hurrem.
- Moja mała Mihrimah.
- Sulejman? Dawno nie rozmawialiśmy na temat zmiany prawa.- Moja mała Mihrimah.
- Jeszcze nie wiem, jaką decyzję podejmę i jakie zmiany wprowadzę. Mogę Ci powiedzieć, że
Mihrimah nie otrzyma praw do tronu. Sytuacja tego nie wymaga, by jej je nadawać.
- Jeśli urodzę syna odbierzesz Vanessie prawa do tronu? Bo sytuacja tego nie będzie wymagać?
- Nie Hurrem kto raz otrzymał prawo do tronu nigdy nie może mu zostać odebrane bez zawinienia.
- A zastanawiałeś się, chociaż jak to rozwiązać czy tylko mnie ciągle zwodzisz?
- Co to ma znaczyć Hurrem? Chociażby to nic Ci do tego.
- Sulejman nie zamierzam żyć z myślą, że za chwilę mogę stracić, chociażby jednego z nich..
- Wyjdź Hurrem wynoś się!- Jeśli urodzę syna odbierzesz Vanessie prawa do tronu? Bo sytuacja tego nie będzie wymagać?
- Nie Hurrem kto raz otrzymał prawo do tronu nigdy nie może mu zostać odebrane bez zawinienia.
- A zastanawiałeś się, chociaż jak to rozwiązać czy tylko mnie ciągle zwodzisz?
- Co to ma znaczyć Hurrem? Chociażby to nic Ci do tego.
- Sulejman nie zamierzam żyć z myślą, że za chwilę mogę stracić, chociażby jednego z nich..
-Sulejman...
-Nie chce Cię widzieć! Straże! Zabierzcie dzieci do ich komnat i przygotujcie komnatę dla
Hurrem.
- Sulejman proszę Cię...
- Dość tego dziś już przesadziłaś wynoś się stąd!
- Sulejman proszę Cię...
- Dość tego dziś już przesadziłaś wynoś się stąd!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz