sobota, 23 kwietnia 2016

Część II

Wyszłam z komnaty i udałam się wzdłuż korytarzy, gdy nagle napotkałam Ibrahima.
- Witaj Aleksandra, mam nadzieje, że spodobałaś się naszemu władcy.
- Co ty sobie wyobrażasz Ibrahim? Zabrałeś mnie z targu niewolników powiedziałeś, że mnie pokochałeś, że będziemy razem a nagle co, oddałeś mnie!
- Aleksandra!To, co powiedziałem to prawda będziemy razem już wkrótce. Obiecuje Ci, że Sulejman nie wróci z tej wyprawy następnie pozbędę się jego syna i jego kobiety. Wtedy zasiądę na tronie. Przestanę być niewolnikiem i będziesz mogła być moja.
- O czym ty mówisz? Chcesz zamordować Sulejmana ?
- A widzisz inne wyjście byśmy byli razem?
- Ja nie chce być z taką osobą. Od dziś należę do Sulejmana jestem jego własnością i nie nazywam się już Aleksandra jestem Hurrem. Hurrem sułtana Sulejmana zrozumiałeś?
- O czym ty mówisz?
- Spróbuj tylko tknąć palcem Sulejmana a gorzko tego pożałujesz!
Odeszłam od niego bardzo zdenerwowana uświadomiłam sobie, że moje serce mocno zabiło w chwili, gdy usłyszało plan Ibrahima. Chciałam z nim być ktoś w końcu powiedział, że mnie kocha, jednak moje serce ciągnie do kogoś innego i tym kimś jest Sulejman. Miałam wiele obaw czy Ibrahim wprowadzi w życie plan. Co mogłabym zrobić będąc tutaj a oni gdzieś hen daleko.
Wstałam rano, przyszła do mnie Kalfa , oznajmiła, że muszę się przenieść na piętro faworyt. Udałam się za nią. Gdy nagle usłyszałam głos jakiegoś chłopca. Odłączyłam się od Kalfy i poszłam za
głosem. Wychyliłam się za ściany i zauważyłam małego chłopca, który płakał.
- Hej mały co się stało, dlaczego płaczesz ?
- Tęsknie za moją mamą?
- Ciebie też tu sprowadzili? Takiego małego?
- Nie ja jestem księciem, księciem Mustafą synem Sułtana Sulejmana, moja mama
pojechała z tatą w podróż mnie nie zabrali ze sobą.
- Rozumiem książę. A za czym tęsknisz najbardziej?
- Za mamą, za tym, że nie mogę się do niej przytulić.
- Wiesz co możemy się pobawić w udawanie. Ja będę udawać, że jestem twoją mamą a ty moim synem. Jak tylko zatęsknisz za mamą będziesz mógł przyjść do mnie i się przytulić.
- Naprawdę mogę?
- Chyba jesteś księciem i Ci wszystko wolno, a jak twoja mama wróci to nic jej nie powiemy będzie to taka nasza mała tajemnica. -Puściłam mu oko.
Wstałam a ten podążył za mną.
- Czemu idziesz za mną?
- Powiedziałaś, że mogę przyjść do Ciebie jak zatęsknię więc idę.
- Dobrze książę to chodź do mnie.
Szłam trzymając chłopca za rękę.- Fajnie byłoby mieć takiego małego księcia naprawdę jako swojego syna – pomyślałam. Kiedy doszliśmy do nowej komnaty weszłam do środka. Książę przytulił się i spędził ze mną cały dzień nie chciał mnie opuścić. Jednak wieczorem przyszły po niego służące i książę pomaszerował do siebie. Przez wiele dni przychodził do mnie i spędzaliśmy razem mnóstwo czasu. Pokochałam tego malucha jak własne dziecko, którego swoją drogą nie miałam.
////////////////////////////////////////////W tym samym czasie////////////////////////////////////////////////////////
Udaliśmy się do Persji, do Perskiego miasta Lorestan gdzie miało nastąpić spotkanie z
Tahmaspem. Nie myślałem o tym, co się wydarzy czy Tahmasp zastawił pułapkę co zrobić, by nie zginąć. Moje myśli biegły ku Hurrem. Co porabia moja śliczna niewolnica czy tęskni za mną tak jak ja tęsknie za nią. W końcu dotarliśmy przywitali nas Perscy służący izaprosili do pałacu. Po czym wyszedł Tahmasp i ozajmił, że rozmowa odbędzie się jutro a komnaty na nas czekają.Udałem się do swojej komnaty.Mahidevran podążyła za mną.
 - Panie bardzo się cieszę, że mogę Ci towarzyszyć.
- Jak się czujesz Mahidevran? Wszystko w porządku ?
- Tak panie czuje się znakomicie.
- To dobrze idź do swojej komnaty i wypocznij.
- Wolałabym zostać tutaj z tobą mój panie.
-  Mahidevran..
- Panie, a co jeśli przyjdą do mnie i coś mi albo naszemu dziecku zrobią co wtedy będzie?
- Dobrze niech Ci będzie Mahidevran możesz tu zostać, ale mi nie przeszkadzaj.
- Oczywiście mój Panie.
 Wyciąłem swój sprzęt do jubilerskich spraw i zająłem się robieniem kolejnego dzieła. Popatrzyłem po pewnym czasie na łoże,Mahidevran już spała, podszedłem do niej i przykryłem ją by nie było jej zimno. Ułożyłem się obok niej zasnąłem. Rano, gdy wstaliśmy, zjedliśmy posiłek, a następnie udałem się do ogrodu gdzie miało odbyć się spotkanie.
-
Witaj Sulejmanie miło Cię widzieć.
- Witaj Tahmasp nie wiem, czy mogę powiedzieć o tobie to samo.
- Spokojnie usiądźmy. Już Wyjaśniam chce pokoju między nami, gdyż jak wiesz zapewne. Dynastia
Mahing wprowadza coraz większy rygor i zaczyna wiele ataków obawiam się, że gdy my będziemy zajęci konfliktem zostaniemy zaskoczeni i zaatakowani bez przygotowania.
- Słyszałem, że mają dziwne metody ataku z zaskoczenia przekraczają granice państw i
nikt nie wie, kiedy to zrobili wychodzą z cienia i atakują od środka.
- Dokładnie, wtedy gdy bylibyśmy zajęci konfliktem oni bez problemu przejęliby kontrole nad naszymi terenami.
- Co chcesz w zamian za podpisanie tego pokoju.
- Nic poza tym, co zostało zawarte. Nie nazwałbym to paktem, a raczej układem, gdyby coś wy wesprzecie nas a my was.
- A gdzie jest haczyk?
- Nie ma jest tak jak mówię. To jak będzie podpiszemy ten traktat?
- Muszę to jeszcze przemyśleć dokładnie. - Odwróciłem się i zauważyłem podążających strażników w naszą stronę. 
- Wielki Szachu twoja żona Handan urodziła księcia. - powiedzieli.
- Widzisz Sulejman to dobry znak. A na znak, że jestem z tobą całkiem szczery mojego nowo narodzonego syna pierworodnego nazywam Osman, na cześć założyciela twojej dynastii.
- Skoro jesteś gotów na takie poświęcenie, podpiszę ten papier i wracam do siebie.
Nie wiem, czy dobrze postąpiłem, ale wiem, że bardzo stęskniłem się za Hurrem, a miała być tylko na jedną noc. Wstałem i udałem się do komnaty a tam czekała na mnie Mahidevran.
- Witaj Sulejmanie- Uśmiechnęła się.
- Witaj Mahidevran. Jak Ci mija dzień?
- Bardzo dobrze, kiedy ty jesteś przy mnie zawsze najlepiej.
- Mahidevran nie zaczynaj proszę Cię jestem zmęczony.
- Pomogę Ci się zrelaksować jak to robiłam za czasów, gdy nie byłeś jeszcze padyszachem.
- Dobrze rób ze mną co chcesz.
Nie chciałem jej ranić nie w chwili, gdy nosiła w sobie nasze dziecko. Myślami byłem daleko przypominałem sobie wspaniałą noc w ramionach Hurrem. Gdy nastał ranek do komnaty zapukali straże.
- Wejść Panie Szach Tahmasp wysyła zaproszenie na wspólne polowanie.
- Dobrze- Zakomunikowałem. Ubrałem się i wyszedłem, napotkałem na drodze Tahmaspa, który z radością zabrał mnie do komnaty i osobiście przedstawił księcia Osmana. Następnie udaliśmy się na polowanie. Minęło kilka dni spędzałem z Tahmaspem mnóstwo czasu to na rozmowach o polityce to o polowaniach wizytach w koszarach jego wojska. W końcu podjąłem decyzję czas wracać do pałacu. Tyle dni nie widziałem Hurrem miało być kilka kilkanaście dni, a gdy wrócę będzie prawie miesiąc. Podróż powrotna minęła nam bardzo dobrze byłem z niej zadowolony, że tak szybko poszła jednak była również wyczerpująca. Podążyłem prosto do swojej komnaty wraz z Mahidevran. Chciałem się upewnić, że wszystko z nią w porządku. Gdy tak rozmawialiśmy o podróży rozległo się pukanie.
- Wejść. Panie przyszedł Ibrahim Pasza.
- Wpuść. -Czyżby mój przyjaciel się za mną stęsknił – pomyślałem.
- Witaj Panie jak minęła podróż?
- Witaj Ibrahimie jak widać jesteśmy cali i zdrowi.
- Na całe szczęście Panie.
- Działo się coś ważnego podczas mojej nieobecności, o czym muszę koniecznie wiedzieć.
- Nie Panie, nad wszystkim zapanowałem nie było nic niepokojącego.
- Dobrze w takim razie....- Rozległo się ponowne pukanie do drzwi.
- Wejść
- Panie przyszła Cennet Kalfa.
- Niech przyjdzie później.
- Panie mówi, że to pilna sprawa.
- Dobrze niech wejdzie.
- Ibrahim czyżby jednak coś się stało- Zapytałem zdziwiony
- Nie Panie przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo.- Weszła Cennet Kalfa i wszyscy popatrzyli w jej stronę.
- Panie nie chciałam zawracać Ci głowy w dniu, w którym wróciłeś jednak jedna z nałożnic zachorowała na jakąś chorobę. Lekarze nie mogą określić co to jest.
- Czy jest to jedna z moich faworyt?
- Nie panie to zwykła nałożnica.
- W takim razie odeślijcie ją do szpitala poza pałacem by innych nie zaraziła. Jeśli to wszystko możesz odejść.
-  Panie jest jeszcze jedna wiadomość.
- Jeśli kolejna zła przyjdź jutro.
- Myślę, że nie jest złą wiadomością.
- A więc słucham.
- Twoja nałożnica nowa faworyta Hurrem, dziś był u niej medyk i ją przebadał jak to robimy co miesiąc z każdą nałożnicą i oznajmił, iż spodziewa się dziecka.
Uśmiechnąłem się- w końcu- pomyślałem w końcu los się do mnie uśmiechnął. Żadna z nałożnic nie zachodziła w ciążę a teraz zarówno Mahidevran jak i Hurrem.
- Widzisz Ibrahim, jakie szczęście mnie spotkało i to dzięki tobie- poklepałem przyjaciela.
- Tak panie.- odpowiedział smuntym głosem.
- Co się stało Ibrahim? Jesteś jakiś smutny?
- Nie Panie wydaje Ci się.
- Znajdziemy i Tobie jakąś małżonkę- Uśmiechnąłem się ponownie. Wracaj do siebie.
- Jaka Hurrem ? Panie Jaka Hurrem?- Wtrąciła się Mahidevran.
- Mahidevran uspokój się czy to ważne jestem kim jestem i mogę.
- Kim jest ta Hurrem? - Zapytała ponownie rozgniewanym głosem.
- Nikim- oznajmiłem zdenerwowany. -  Wracaj do siebie i zajmij się Mustafą tyle Cię nie widział.
W końcuposzła pomyślałem. Usiadłem na łożu miałem w planach wezwać do siebie Hurrem jednak zmęczenie nie pomagało zasnąłem.
//////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
- Mama !
- Mustafa mój ty lwie. Tak się za tobą stęskniłam- Ucałowała go w czoło
- Mojamamusia, wróciłaś!- Przytulał się mocno i obdarowywał matkę pocałunkami.
- Tęskniłeś za mamusią synku, bardzo tęskniłeś?
- Tak tylko troszeczkę.
- Troszeczkę? Co to znaczy troszeczkę Mustafa?
- Miałem tutaj swoją zastępczą mamę...UPS...
- Zastępczą mamę?Mustafa, o czym ty mówisz?
- O niczym.
- Mustafa!
- No dobrze, ale nie będziesz się gniewać?
- Obiecuję.
- Jak pojechaliście tam to bardzo tęskniłem ukryłem się w korytarzach i płakałem za tobą wtedy przyszła do mnie Hurrem.
- Hurrem?
- Tak, była miła i powiedziała, że jak będzie mi Ciebie brakować mogę przyjść do niej i się przytulić by było mi lepiej.
- Rozumiem miło z jej strony a pokażesz mi ją ? Chciałabym jej podziękować.
- Dobrze mamusiu chodź.
Szli korytarzami aż dotarli do komnaty faworyt w której mieszkała Hurrem. Mahidevran otworzyła drzwi i wpadła do komnaty.
- A więc ty jesteś Hurrem
- Tak jestem Hurrem, a ty kim jesteś?
- Nie wierzę w to, że ktoś taki jak ty bez wyrazu, bez wyglądu zainteresował sobą padyszacha.
- Ojwypraszam to sobie najpierw sama popatrz w lustro.
-
Ty szmato!
- Mamo!
- Mustafa wyjdź!
- Kto tu jest szmatą ?Mówiłam najpierw popatrz w lustro!
- Kim ty jesteś? Co? No kim? Ja Ci powiem kim jesteś, jesteś nikim rozumiesz nikim. Ja jestem matką księcia, drugiego syna noszę w sobie a ty jesteś nikim i nikim pozostaniesz nie urodzisz tego dziecka. Sulejman porzuci Cię w chwili, gdy nie urodzisz tego dziecka. A może nawet
nakaże Cię zabić rozumiesz. Zabije Cię,a , gdy urodzisz,a  nie dasz mu syna to skończysz  jak to było z poprzednimi.
- O czym ty mówisz?
- To nikt Cię nie uświadomił? To ja Cię uświadomię wiele kobiet było ciężarnych z Sulejmanem wiele kobiet dało mu córki i wszystkie skończyły tak samo. Nakazał na każdej egzekucje,
a córki utopił w Bosforze. Ciebie czeka taki sam los.
- A co jeśli noszę księcia?
- Ktoś taki jak ty nie może nosić księcia nie jesteś tego godna.
Nagle do komnaty wpadł zdenerwowany Sulejman z małym Mustafą. 
- Mahidevran co się tu wyprawia?
- Nic mój Panie.
- Jak to nic Mustafa mi powiedział, że go podpuściłaś by zaprowadził Cię do Hurrem, a następnie zaczęłaś kłótnie.
- Mustafa troszeczkę to przekoloryzował Panie. Chciałam jej tylko podziękować za opiekę nad Mustafą i troszkę się uniosłam.
- Kogo ty chcesz oszukać ?
- Nie wierzysz mi?
- Bardziej wierzę Mustafie niż tobie to jeszcze dziecko i nie wie co to kłamstwo jest czysty.
- Panie...
- Wyjdź i wracaj do siebie i nie wychodź z komnaty, dopóki Ci nie zezwolę.
Mahidevran wyszła a ja podszedłem do Hurrem
. Witaj moja piękna- pocałowałem ją w czoło. Widziałem na jej twarzy zmieszanie i zdenerwowanie poczułem, że się mnie boi.
- Hurrem co się stało?
- Nic Panie.
- Jak to nic co Ci powiedziała Mahidevran?
- Nic naprawdę nic.
- Przecież widzę, że się mnie nagle boisz.
- Ja.... Ja jestem w ciąży z tobą panie...
- Wiem jestem z tego powodu prze-szczęśliwy.
- A co jeśli urodzę córkę nie syna?
- A co miałoby się stać ? Będę ją kochał jak syna. To będzie moje dziecko tak sam, jak byłby nim syn. Ale co to za głupie pytanie Hurrem?
- Nie skończy jak reszta twoich córek?
- Jakich córek, o czym ty mówisz?- Zapytałem bardzo zdziwiony.
- Nie interesuje mnie mój los Sulejman. Nie chce by coś się stało mojemu dziecku. Obiecaj mi, że jeśli urodzę córkę nie utopisz jej w Bosforze jak twoje pozostałe córki.
- Jakie córki Hurrem? Moim jedynym dzieckiem jest Mustafa żadne inne dziecko nigdy się nie urodziło, gdyż żadna z nałożnic nie zachodziła w ciążę.
- Jak to ? Mahidevran mówiła.
- Mahidevran mówiła..Chciała Cię nastraszyć, jak widać. A kogo obiecałaś słuchać? Nie przejmuj się rozwiążę sprawę z Mahidevran, a ty odpoczywaj i dbaj o nasze dziecko.
- Dobrze jak sobie życzysz – Uśmiechnęła się. Zdenerwowany tym, co powiedziała mi Hurrem
ruszyłem w stronę komnaty Mahidevran. Rozmyślałem nad tym, co mam z nią zrobić byłem wściekły traktowała mnie jak swoją własność a dawno jej oznajmiłem, że tak nie jest. Wpadłem do komnaty, zauważyłem Mahidevran na podłodze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz