- Straże!
- Tak Panie?
- Rano wyślijcie powóz do starego pałacu. Hurrem ma tu być na śniadanie.
- Jak rozkażesz Panie. Przekażcie ją mamce niech się nią zajmie-przekazał córkę strażnikom.
- A Gdy Hurrem dotrze ma przyjść do ogrodu tam również zjem śniadanie.
- Oczywiście Panie.
Nastała noc. Między czasie w starym pałacu.
- Hurrem no proszę zjedz coś.
- Daj mi dziś spokój Nana nie mam na nic ochoty. Miałaś jechać z moją córką i się nią zająć.
- Wybacz nie pozwolili mi na to.
Do komnaty zapukała kobieta.- Wejść.
- Przyszła wiadomość z Topkapi.- Hurrem uniosła się z łoża- Co się stało? Moja córeczka? Mojej córeczce coś się stało?
- Nie, nic wszystko z nią w porządku. Przyszła wiadomość względem Ciebie. Masz się wstawić jutro rano w porze śniadaniowej w ogrodzie pałacu Topkapi.
- Sułtan na pewno podjął już decyzję za kogo Cię wyda. - wtrąciła się Nana.
- Rozumiem będę gotowa Rano możesz iść. - Po chwili dodała.
Dziwi Cię to? Kim ja dla niego byłam? Moje serce do niego pognało, ale jego do mojego już nie. Byłam tą na jedną noc. Stał się cud, że wtedy w nocy zaszłam, gdyby nie to już dawno byłabym poza pałacem i tym i tamtym. Mam nadzieje, że chociaż wyda mnie za kogoś, kto powie mi jak się miewa moja córka.
- Jak Bóg da tak będzie pójdę przyszykować rzeczy jutro musimy wyjechać wczas.
////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
- Jak Bóg da tak będzie pójdę przyszykować rzeczy jutro musimy wyjechać wczas.
Wstałem rano ubrałem się i podążyłem do ogrodu wcześniej nakazałem przyprowadzić Mustafę i córkę do ogrodu, czas w końcu nadać jej imię tyle dni minęło a ja nie wymyśliłem jej żadnego imienia ciągle w każdym coś mi nie pasuje. Dotarłem do ogrodu moje dzieci już na mnie czekały, Ibrahim również przyszedł. Co on chce zapewne czy podjąłem decyzję odnośnie Hurrem -Pomyślałem.
- Witaj Panie – ukłonił się – Piękny mamy dziś dzień.
-Tak bardzo piękny, jak widać co Cię sprowadza Ibrahim?
- Nic szczególnego Panie, chciałabym Ci towarzyszyć, jeśli pozwolisz.- Witaj Panie – ukłonił się – Piękny mamy dziś dzień.
-Tak bardzo piękny, jak widać co Cię sprowadza Ibrahim?
- Oczywiście.
- Dziś po raz pierwszy zobaczyłem twą córkę Panie, urzekająca, bardzo, będzie łamać serca.
- Oj Ibrahim czyżbyś zamarzył sobie teraz ręki mojej małej córeczki.- Uśmiechnąłem się.
- Nie skądże jakbym śmiał. Jak właściwie ją nazwałeś Panie?
- Tutaj jest problem Ibrahim żadne imię mi nie odpowiada. Ehh chyba nie ma takiego, które by dla niej pasowało.
- Rozumiem. Ciężki wybór.
Była piękna pogoda, trzymałem sobie córkę na rękach a obok siedział Mustafa. Nagle przyleciał motyl i usiadł na dziewczynce, zacząłem wymachiwać jednak ten był bardzo uparty co poderwał się do lotu lądował z powrotem na niej.
-Vanessa!!! - krzyknął Ibrahim.
Oburzony podniesionym głosem Ibrahima odwróciłem się w jego stronę
- Ibrahimie co się stało? Wystraszysz ją!
- Wybacz Panie, tak mi się skojarzyło..
- Co Ci się skojarzyło co znaczy Vanessa?- Ibrahimie co się stało? Wystraszysz ją!
- Wybacz Panie, tak mi się skojarzyło..
- Jak wiesz pochodzę z Grecji, Vanessa to greckie imię oznaczające motyl, królowa motyli. Kiedy tak ten motyl nie chciał się odczepić od niej wydawało mi się, że to znak..
- A więc Vanessa? Powiadasz. Pięknie.
- Co na to powiesz mała od dziś nazywasz się Vanessa.
- Ibrahim, przekaż wiadomość można dokończyć akt urodzenia. Przyjdź do mnie później wynagrodzę Cię za ten pomysł z imieniem.
- Dziękuję Panie, dla mnie największą nagrodą jest fakt, że twoja córka będzie nosić imię, które pochodzi ode mnie. Panie mam jednak pewną wątpliwość.
- Jaką Ibrahim?
- Nie przyjmujesz żadnych nałożnic. Twoim jedynym następcą jest Mustafa, jeśli nie daj Bóg coś się mu stanie...
- Do czego dążysz?
- Panie w wielu krajach rządzą również kobiety, dlaczego mamy pominąć..
- Ibrahim jak ty sobie to wyobrażasz tam panują inne zasady tu by być następcą należy władać mieczem strzelać z łuku i tym podobne. Wyobrażasz sobie, że kobieta mogłaby tak się zachowywać. - Czasami nie doceniamy kobiet są silniejsze niż się wydaje. Wiem że wiele posłów
jest tego samego zdania nie masz Panie innego następcy. Musisz się Panie jakoś zabezpieczyć na przyszłość.
- Czyli mam jej dać takie same prawa, jakie ma Mustafa?
- Panie, to byłaby najlepsza decyzja na ten moment.- pomyślałem dłuższą chwilę w innych krajach są królowe i świetnie się spisują można spróbować.
- Czyli mam jej dać takie same prawa, jakie ma Mustafa?
- Panie, to byłaby najlepsza decyzja na ten moment.- pomyślałem dłuższą chwilę w innych krajach są królowe i świetnie się spisują można spróbować.
- Dobrze Ibrahim masz rację państwo nie może pozostać bez zabezpieczenia. Udaj się w odpowiednie urzędy. Od teraz Vanessa to następczyni Osmańskiego tronu.
Ibrahim odszedł, po krótkiej chwili zauważyłem podążającą w moją stronę Hurrem
wraz ze swoimi służącymi, których jej przydzieliłem. Nie zauważyłem, kiedy zerwał się Mustafa iIbrahim odszedł, po krótkiej chwili zauważyłem podążającą w moją stronę Hurrem
pobiegł w jej stronę krzycząc jej imię. Słyszałem jak mówił, że bardzo za nią tęskni. Widziałem jak wtula się w niby obcą dla niego kobietę. W końcu udało się jej dojść i stanąć przed moim obliczem.
- Witaj panie – ukłoniła się i trwała w ukłonie.
- Witaj Hurrem, Mustafa wróć na miejsce.- Hurrem trwała w ukłonie nie patrzyła mi w oczy nie odzywała się w końcu nakazałem zabrać dzieci do palacu, a następnie odezwałem się.
- Wstań Hurrem , Dziś nadałem imię naszej córce. Od dziś to księżniczka Vanessa.
- Piękne imię Dziękuję.
- Co byś dała za jeszcze jeden dzień spędzony z córką?- zapytałem podchodząc blisko niej.
- Panie, ja wszystko, jeśli pozwolisz mi jeszcze jeden dzień się nią zająć wieczorem możesz mnie zabić. Ona jest dla mnie wszystkim.- Witaj panie – ukłoniła się i trwała w ukłonie.
- Witaj Hurrem, Mustafa wróć na miejsce.- Hurrem trwała w ukłonie nie patrzyła mi w oczy nie odzywała się w końcu nakazałem zabrać dzieci do palacu, a następnie odezwałem się.
- Wstań Hurrem , Dziś nadałem imię naszej córce. Od dziś to księżniczka Vanessa.
- Piękne imię Dziękuję.
- Co byś dała za jeszcze jeden dzień spędzony z córką?- zapytałem podchodząc blisko niej.
- Dobrze więc niech tak będzie przyjdź do mnie wieczorem.
Hurrem oddaliła się i wpadła na Ibrahima.
- Aleksandra moja Aleksandra.
- Co ty wyprawiasz?! Zwariowałeś?
- Tak na twoim punkcie.
- Przestań! To nie jest zabawne.
- Wiesz co zrobiłem?- wziął jej dłonie.
- Co? - wyrwała się.
- Sprawiłem,że ten głupiec nadał twojej córce pełne prawa do tronu. Teraz możemy się go pozbyć i Mustafy. Tron będzie należał do twojej córki a ty będziesz rządzić w jej imieniu. Będziesz wolna, a my będziemy mogli być razem, będzie cudownie.
- Nie będzie Ibrahim, Moje serce za tobą nie tęskni a za tym, który mnie odrzucił.
- Co ty wygadujesz jak on zniknie będziemy tylko my a twoje serce będzie ciągło do mojego!
- Moje serce będzie głęboko pod ziemią po dzisiejszej nocy...
- Co? - wyrwała się.
- Sprawiłem,że ten głupiec nadał twojej córce pełne prawa do tronu. Teraz możemy się go pozbyć i Mustafy. Tron będzie należał do twojej córki a ty będziesz rządzić w jej imieniu. Będziesz wolna, a my będziemy mogli być razem, będzie cudownie.
- Nie będzie Ibrahim, Moje serce za tobą nie tęskni a za tym, który mnie odrzucił.
- Co ty wygadujesz jak on zniknie będziemy tylko my a twoje serce będzie ciągło do mojego!
-A co się ma stać dziś w nocy?- patrzył na nią z ciekawością i zdziwieniem.
- Oddałam swoje życie za jeszcze jeden dzień z córką.
- Co? Jak?- pytał ze złością, szaleństwem.
- Normalnie, Sułtan zapytał co jestem w stanie oddać za dzień z córką powiedziałam, że życie zgodnie ze swoim sercem. Zgodził się dać mi ten dzień dziś wieczorem mam iść do niego wykona na mnie egzekucję, ale zdążę się pożegnać z moim aniołkiem. A teraz odejdź nie chce tracić czasu na rozmowy z tobą muszę iść do córki. Dziewczyna odeszła i udała się prosto do komnaty córki. Ibrahim pozostał w miejscu zszokowany faktem, który usłyszał z ust ukochanej. Po jego policzkach spływały łzy. Zadawał sobie tylko pytanie, dlaczego ją oddał czy nie mógł gdzieś ukryć.Byliby szczęśliwi, on byłby szczęśliwy. Gdy tak stał zszokowany faktem nadszedł Sułtan. Wydał rozkaz, iż Ibrahim ma się pakować dziś wieczór odpływa statek którym popłynie do Egiptu gdzie będzie go reprezentował przez rok. Sułtan odszedł, a Ibrahim stał jeszcze chwilę jak stał, a następnie ruszył się pakować. Nadszedł wieczór Hurrem spędziła z Vanessa cały dzień nie opuszczając ją na krok. Gdy straż zapukała do drzwi Hurrem pożegnała się z córką i ruszyła w stronę komnaty Sułtana. Z każdym krokiem jej serce biło coraz mocniej. Kiedy drzwi się otworzyły Hurrem poczuła się bardzo słabo wiedziała co zaraz ją spotka...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz