- Mahidevran co Ci jest?
- Nic Panie trochę boli, ale przejdzie.
- Jakie przejdzie Mahidevran ? Ty krwawisz! Straże!!! Wezwać medyków szybko! -Powiedziałem wstrząśnięty. Zabrałem ją z podłogi na łoże. Trzymałem ją mocno za rękę wiedziałem, że krwawienie nie ustępuje a wręcz przeciwnie nasila się coraz bardziej. Gdzie Medycy!- wrzasnąłem.
Mahidevran słabła coraz bardziej. W końcu się doczekałem w końcu przybyli. Nakazali opuszczenie komnaty, by mieć miejsce na badanie. Wyszedłem chodziłem w koło zdenerwowany. W końcu wychylił się medyk.
- Panie, nie wiem jak to powiedzieć, ale przykro mi nic nie byliśmy w stanie zrobić.
- Poroniła?
- Panie, Sułtanka Mahidevran odeszła z tego świata.
- O czym ty mówisz ? Ona żyje,żyje rozumiesz!- Chwyciłem go za ubranie i podniosłem do siebie. -Panie, Chciałabym, aby tak było niestety sułtanka dostała potężnego krwawienia wywołanego stresem i długą drogą rozpoczęło się poronienie jednak krwawienie było zbyt obfite.
Odszedłem załamany prosto do swojej komnaty. Gdy tak siedziałem rozległo się pukanie do drzwi.
- Panie, nie wiem jak to powiedzieć, ale przykro mi nic nie byliśmy w stanie zrobić.
- Poroniła?
- Panie, Sułtanka Mahidevran odeszła z tego świata.
- O czym ty mówisz ? Ona żyje,żyje rozumiesz!- Chwyciłem go za ubranie i podniosłem do siebie. -Panie, Chciałabym, aby tak było niestety sułtanka dostała potężnego krwawienia wywołanego stresem i długą drogą rozpoczęło się poronienie jednak krwawienie było zbyt obfite.
Odszedłem załamany prosto do swojej komnaty. Gdy tak siedziałem rozległo się pukanie do drzwi.
-Wejść.
- Panie przyszła sułtanka Hatice.- Niech przyjdzie później.
- Nie przyjdę później braciszku rozumiesz.
- Odejdź Hatice chce być sam.
- Nie będziesz sam nie w takiej chwili. Wiem jak przeżywałeś śmierć braci... Nie będziesz sam nie pozwolę na to byś znowu się zamknął w sobie rozumiesz?
- Gdybym wiedział Hatice, nie zabrałbym jej nie wróciłaby nie dowiedziałaby się o Hurrem do tego by nie doszło żyłaby.
- Sulejman nigdy nie wiesz co się wydarzy, również jestem smutna z tego powodu, ale Sulejman proszę nie zamykaj się.
- Ona ma zniknąć. Co takiego?
-Hurrem ma zniknąć nie chce jej widzieć.
- Braciszku, czyżbyś zapomniał ona spodziewa się twojego dziecka a ty chcesz się jej pozbyć?
- Braciszku, czyżbyś zapomniał ona spodziewa się twojego dziecka a ty chcesz się jej pozbyć?
- Masz rację odeślijcie ją do starego pałacu tam doczeka rozwiązania. A następnie
ma zniknąć dziecko przywieziecie do pałacu mamka je wychowa.
- Popełniasz błąd bracie.Chcesz odebrać dziecku matkę w przypływie emocji?
- Popełniasz błąd bracie.Chcesz odebrać dziecku matkę w przypływie emocji?
- Zamilcz ma być tak jak mówię.
- Jak sobie chcesz. Żebyś później nie żałował.
Hatice wyszła i podążyła korytarzem napotkała na swojej drodze Ibrahima.
- Witaj sułtanko – Ukłonił się
- Witaj Słyszałem co się stało. Jak się czuje sułtan?
- A jak może się czuć? Kompletnie oszalał rozkazał odesłać Hurrem.
- Jak to odesłać? Dopiero cieszył się z jej ciąży.
- Dziecko chce zachować, ale dziewczyna ma zniknąć mu z oczu na czas ciąży, a następnie się jej pozbędzie.
- Co chce przez to osiągnąć?
- Nie wiem Ibrahim martwię się o niego po tym, jak się oddalił od Mahidevran myślałam, że to go to aż tak nie ruszy.
- Witaj sułtanko – Ukłonił się
- Witaj Słyszałem co się stało. Jak się czuje sułtan?
- A jak może się czuć? Kompletnie oszalał rozkazał odesłać Hurrem.
- Jak to odesłać? Dopiero cieszył się z jej ciąży.
- Dziecko chce zachować, ale dziewczyna ma zniknąć mu z oczu na czas ciąży, a następnie się jej pozbędzie.
- Co chce przez to osiągnąć?
- Nie wiem Ibrahim martwię się o niego po tym, jak się oddalił od Mahidevran myślałam, że to go to aż tak nie ruszy.
- Hatice zrób co Ci kazał inaczej może być jeszcze gorzej.
- Gorzej będzie, gdy ją odeślę przynajmniej byłaby szansa na to, że zdołałaby go pocieszyć. Nic idę zrobić to, co muszę. A ty przygotuj powóz i służących, strażników i wszystko, co potrzeba by ją przetransportować i zadbać o jej komfort.- Oczywiście.
Weszła do komnaty faworyt.
- Hurrem! Szykuj się rano wyjeżdżasz
- Ja? Gdzie?
- Sułtan tak rozkazał wyjeżdżasz do starego pałacu. Tam będziesz czekać na rozwiązanie następnie wyda Cię za kogokolwiek.
- Sułtan tak rozkazał wyjeżdżasz do starego pałacu. Tam będziesz czekać na rozwiązanie następnie wyda Cię za kogokolwiek.
- Ale?
- Jakie, ale Hurrem? Taka jest wola padyszacha i chcesz czy nie to będzie spełniona.
- Rozumiem. A co z moim dzieckiem?
- Nie sądzisz chyba, że zabierzesz je ze sobą absolutnie! Twoje dziecko
- Jakie, ale Hurrem? Taka jest wola padyszacha i chcesz czy nie to będzie spełniona.
- Rozumiem. A co z moim dzieckiem?
- Nie sądzisz chyba, że zabierzesz je ze sobą absolutnie! Twoje dziecko
będzie wychowywać mamka a ty nigdy go nie zobaczysz.
- Rozumiem idę się przygotować.Po twarzy dziewczyny spływały łzy. Nie rozumiała co się stało, dlaczego właśnie tak potraktował ją jej ukochany przecież ona nic nie zrobiła złego. Hatice była zaskoczona zachowaniem dziewczyny, która nie buntowała się rozkazowi.
Mijały miesiące Sulejman żył swoim życiem pałac sprawy państwowe przeżywał żałobę po śmierci
Mahidevran bardzo długo niektórzy twierdzili nawet, że za długo. Zastanawiali się czy jest to możliwe by coś go pocieszyło, gdy nagle rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejść
- Panie, została przesłana wiadomość prosto ze starego pałacu.
Mów.
Twoja ciężarna niewolnica, którą tam umieściłeś zaczęła rodzić.- Dobrze każcie przyszykować konia.
Gdy tylko uporałem się z papierami wyszedłem z pałacu, by pojechać zobaczyć moje maleństwo. Jadąc w stronę starego pałacu wiedziałem już co zrobię zabiorę dziecko od razu oddam je mamce, którą wcześniej nakazałem przygotować. A Hurrem wydam za jakiegoś pasze pierwszego lepszego, którego również już sobie wybrałem. Dotarłem na miejsce wszedłem do pałacu. Pomaszerowałem prosto pod komnatę, w której Hurrem miała rodzić.
- Panie, powiedziała medyczka.
- Co się dzieje Hatun? Dziecko już się urodziło?
- Tak panie dosłownie chwilę temu.
- Mówże w końcu!
- Urodziła Ci się córka Panie.
- A więc córka. Nie mógł to być syn. - pomyślałem
- Co się teraz dzieje?
- Nic szczególnego Panie, dziewczynka została odebrana tak jak nakazałeś, kobieta jej nie zobaczyła. A ona teraz odpoczywa.
- I dobrze gdzie zabraliście dziecko? Chce je zobaczyć.
- Jest w komnacie obok Panie.
Poszedłem do komnaty, którą wskazała medyczka. Podszedłem do małego zawiniątka i wziąłem ją na ręce. Śliczna dziewczynka. Widzę w niej Hurrem to cała Hurrem- pomyślałem. Trwałem tak z córką na rękach nie mogąc się napatrzeć na moje śliczne dziecko. Moje serce wypełniło się radością ciemne pełne cierpienia dni odeszły w niepamięć. Byłem szczęśliwy. Nagle rozległo się pukanie do drzwi. -Wejść
- Panie, Kobieta prosi o rozmowę.
- Nie będzie żadnej rozmowy. Temat jest skończony!
- Jak rozkażesz.
Po chwili, gdy nacieszyłem się córką wyszedłem z komnaty, by nakazać przygotowanie do przetransportowania jej do Topkapi. Jednak moją drogę zagrodziła Hurrem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz