wtorek, 26 kwietnia 2016

Część IV

Po chwili, gdy nacieszyłem się córką wyszedłem z komnaty, by nakazać przygotowanie do przetransportowania jej do Topkapi. Jednak moją drogę zagrodziła Hurrem.
- Hurrem?
- Chciałam z tobą porozmawiać- powiedziała kurcząc się z bólu.
- Co ty wyprawiasz powiedziałem, że nie będzie rozmowy. Temat zakończony, jak dojdziesz do siebie po porodzie wydaję Cię za mąż.
- Co ty wyprawiasz Hatun! Powinnaś leżeć jesteś bardzo osłabiona- Wtrącili się medycy.
- Hurrem wracaj do komnaty! Słyszałaś co powiedzieli lekarze.
- Nigdzie nie wrócę powiedziałam Ci, że mój los mnie nie interesuje, ale proszę chce zobaczyć nasze dziecko chce je tylko zobaczyć i chociaż raz przytulić- powiedziała osuwając się na ziemie.
Złapałem ją, gdy upadała
- Hurrem! Hurrem ! Szybko zróbcie coś!- klepałem ją po policzku bardzo zmartwiony jej stanem. Zacząłem się obawiać, że sytuacja się powtórzy. Straże zabrali ją do komnaty a lekarze się nią zajęli. Medycy powiedzieli, że wszystko już powinno być dobrze, jeśli będzie leżeć. Udałem się do jej komnaty dostała środki nasenne więc spała. Podszedłem do łoża i usiadłem na skrawku. - Tak bardzo Ci na tym zależy, że byłaś gotowa poświęcić własne życie?-powiedziałem głaszcząc ją po policzku. Nie wiem jak długo przy niej siedziałem, ale to były godziny, które ciągły się w nieskończoność. Nagle otwarła oczy i wzrokiem ogarnęła całą komnatę a na końcu jej wzrok utkwił na mnie. - Czy mogę jej czegoś odmówić, gdy jest w takim stanie? - zadałem sobie pytanie.
- Straże- powiedziałem
- Tak Panie? Przyprowadźcie moją córkę tutaj.
- Sulejman? -powiedziała podnosząc się. Uspokój się, masz leżeć – powiedziałem chwytając ją.
Do komnaty weszła mamka, wraz z małą dziewczynką. Podszedłem do nich i zabrałem ją na ręce, a następnie skierowałem się w stronę Hurrem. Kiedy usiadła na łożu dałem jej potrzymać córkę. Hurrem wybuchła płaczem, trzymając córkę w objęciach przytulała ją mocno i obdarzała pocałunkami.
- Co ty chcesz zrobić Sulejman? Chcesz odebrać tak małemu dziecku matkę? - przebiegły mnie myśli. Rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejść Panie, Przyszła wiadomość z pałacu Topkapi, Ibrahim pasza przekazuje prośbę byś uczestniczył w obradach Divanu.
- Możecie Odejść.- Podszedłem jeszcze do łoża Hurrem. Pochyliłem się i pocałowałem córkę. A następnie jakby z automatu pocałowałem i ją.
- Wracam do pałacu. A ty odpoczywaj.
- Zabierzcie dziecko i się nim zajmijcie.- Skierowałem się do drzwi.
- Sulejman? - Odwróciłem się.
- Co się stało Hurrem na co jeszcze liczysz?
- Na nic panie chciałam tylko wiedzieć jak będzie miała na imię.
-
Nie myślałem jeszcze nad imieniem jak podejmę decyzję, poinformują Cię o niej.- Wyszedłem. Skierowałem się ku wyjściu , jednak zanim wyszedłem napotkałem Kalfę.
- Panie- Ukłoniła się.
- Co się stało Hatun?
- Czy dziewczynka pojedzie do pałacu z tobą Panie? Czy mamy ją jutro przetransportować?
- Nie, dziewczyna zostaje tutaj. Jak Hurrem wydobrzeje możecie jej pozwolić by się nią zajęła. Jednak uprzedźcie, że ten stan nie będzie trwał długo. Kiedy dziecko skończy miesiąc pójdzie w opiekę mamki. Daje jej miesiąc na zajęcie się córką. Rozumiem na pewno będzie szczęśliwa z tego powodu.
  Czy chciałem by była szczęśliwa? No może trochę. Taka radość z córki jak ich mało, wiele się
napatrzyłem gdy moim starszym bracią rodziły się córki żadna nie była szczęśliwa żadna.
Hurrem jest inna, inna niż wszystkie te dziewczyny, nie zależy jej na synu, który dałby jej cokolwiek po urodzeniu córki nie otrzyma nic, a mimo to się cieszy. Minęło kilka dni a ja ciągle rozmyślałem jak nazwać moją małą córeczkę. Rozległo się pukanie do drzwi, które wyrwało mnie z rozmyślań.
- Wejść
- Panie przyszedł książę Mustafa.
- Wpuście. -Wbiegł do komnaty z radosnym okrzykiem. Pochwyciłem go i uniosłem ku górze, a następnie pocałowałem.
- Mustafa mój ty synku co Cię sprowadza?
- Słyszałem, że mam siostrę, ale nie mogę jej znaleźć gdzie ona jest?
- Jest w starym pałacu z matką wkrótce do nas przyjedzie.
- Dlaczego nie może teraz? Chce się z nią pobawić.
- Jest jeszcze mała nie umie się bawić. Mustafa.
- To ja ją nauczę. Zobaczysz.
- W to nie wątpię Mustafa jesteś jej starszym bratem musisz się nią zająć.
- Może przyjechać dziś?
- Tak bardzo tego chcesz synku?
- Tak bardzo, bardzo tatusiu- przytulił się do Ojca.
- Straże, niech przywiozą moją córkę dzisiaj.
- A Hurrem? - zapytał chłopiec.
- Co Hurrem?
- Hurrem też przyjedzie?
- Nie, Mustafa. Hurrem już nigdy nie wróci. Chłopiec posmutniał a z jego oczu poleciały łzy.
- Synku, o co chodzi?
- Bo ja... tęsknie za mamą.
- Oh synku mama patrzy na ciebie tam z nieba już Ci mówiłem.
- Tak wiem, ale i tak tęsknie a jakby  Hurrem przyjechała byłoby tak jak, wtedy gdy
byliście w podróży. Mógłbym chodzić do niej i przytulać jak do swojej mamy.
- Mustafa, nikt nie zastąpi Ci matki.Hurrem nie przyjedzie zapamiętaj to.
- Dobrze- powiedział ze smutną minką
Między czasie wyruszył powóz z mamką do starego pałacu.
-Witaj Nana otrzymałem rozkaz od Sułtana Sulejmana mamy sprowadzić jego dziecko do Topkapi.
- Co ty mówisz? Sułtan kilka dni temu powiedział, że Hurrem może zająć się dzieckiem przez miesiąc.
- Jak widać zmienił zdanie jego córka ma być jeszcze dziś zabrana do Topkapi.
- Rozumiem przekażę wiadomość Hurrem.
Ruszyła w stronę komnaty, w której siedziała Hurrem wraz z córką w ramionach.
- Co jest Nana? Przyszła wiadomość od sułtana jak będzie się nazywać nasza mała córeczka?
- Nie, Hurrem musisz ją oddać.
- Co jak to oddać!?
- Przyszedł rozkaz od Sułtana nakazał odebrać dziś małą i przywieść do pałacu.
- Co? Jak? Dlaczego? Przecież obiecał, że mogę spędzić z nią miesiąc- mówiła płacząc.
-Hurrem nie utrudniaj tego ciesz się z tego ile dostałaś.
- Moja mała córeczka, moje słońce, wszystko, co mam. Nawet nie będzie mnie pamiętać. Nana bądź przy niej strzeż jej jak oka w głowie i powiedz jej jak mama ją bardzo kocha, mimo że nie może z nią być wciąż ją kocha.- mówiła cały czas płacząc.
-
Dobrze Hurrem, a teraz daj mi ją.
Hurrem oddała Nanie córkę z wielkim bólem. Powóz ruszył do pałacu. Tamtego dnia Hurrem długo płakała.Powóz dojechał do Topkapi. Mamka, która była przydzielona dziewczynce podążyła prosto do komnaty sułtana. Sułtan wciąż siedział ze swoim synem pokazywał mu mapę świata i dokąd sięga państwo. Rozległo się pukanie do drzwi.
- Wejść
- Panie, powóz przyjechał.
- Wpuście ją. -Chodź Mustafa podejdź, zobaczysz swoją siostrzyczkę.- Pokazał Mustafie dziewczynkę.
- Rzeczywiście jest bardzo mała nie będzie się umiała bawić.
- Oj nie Mustafa jeszcze długo nie. - powiedział rozbawiony.
- Szkoda jak ja byłem taki mały miałem mamę a ona nie będzie miała.
-
Mustafa idź do siebie już na Ciebie czas. Rano nie wstaniesz na lekcje.- powiedział lekko zdenerwowany.
Mustafa ruszył w stronę drzwi, pod którymi stał Ibrahim, gdy Mustafa otworzył Ibrahim wszedł do środka.
- Witaj Panie.
-Witaj Ibrahim coś się stało?

- Nic Panie. Tak przyszedłem zobaczyć co u Ciebie słychać.Widzę, że sprowadziłeś do domu swą córkę. A co z Hurrem?
- Co ma być ? Wkrótce ją wydam za mąż za Ahmeda Paszę.
- Za Ahmeda? - zapytał zdziwiony.
- Tak Ibrahim, a masz kogoś innego na myśli?
- Panie, Ja gdzież bym śmiał, jednak pamiętasz Panie obiecałeś mi, że znajdziesz mi kobietę...
- A więc o to chodzi Ibrahim, Chciałbyś poślubić Hurrem?
- Nigdy bym nie śmiał Cię o to prosić panie mimo wszystko jest ona moim prezentem dla Ciebie, matką twego dziecka.Wiesz jednak, że młodszy się nie staje i czas pomyśleć już o rodzinie.
- Rozumiem Cię Ibrahim, rozważę twoją propozycję. Możesz wyjść.
Usiadłem z córką na łożu, popatrzyłem na jej małą śliczną twarzyczkę, przypomniałem sobie co powiedział mi mój 6 letni syn. Zacząłem myśleć, Mustafa stracił matkę, bo zmarła, ale będzie ją pamiętał a moja mała córeczka straci matkę z mojej zachcianki? Czy będę umiał jej wytłumaczyć, dlaczego ją jej odebrałem?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz